|
ślad w sercu [Księga gości] >
Jakiej nie rozumiesz O jedno Cię proszę Kochaj mnie jak umiesz Agata Grzesiu Jadziowa Asiowa Łukaszek Piękny Buch Nejmless Cadevra - - - - - - - - - - - - - - - - - Foto From OnePhoto.Net Powered By ownlog.coml |
![]() Link :: 15.09.2006 :: 00:09 Słońce grzeje po nosach i po plecach,wiatr dmucha w twarz... Poranna rosa oblepia buty, skarpety,spodnie...aż po kolana. A my dzielnie i mężnie,pomimow wszelkich przeciewności idziemy dalej i dalej...i wyżej i wyżej...i głębiej, głębiej, głębiej... Z dziewiczą nadzieją sześciolatka zaglądając pod każdy krzak, konar, drzewo, liść... Z wiarą, że następny będzie tym którego szukamy... I tak brnąc dalej w ten ciemny, ciemny las... przez ciemne, ciemne drzewa, schylając się to tu, to ówdzie wreszcie, po 2 godzinnach zmagań, wzlotów i upadków, wahań nastroju i niekontrolowanych wybuchów emocji widzimy go...jest, tuż pod małym drzewkiem. Iskra radości płonie w oczach nas wszystkich. Już za moment, już za chwilę rozlegną się okrzyki wiwatu na ceść tak wyczekanego i tak upragnionego, tego jednego jedynego grzyba...Jeszcze sekunda. I uwaga...już...już...i...kurwa!Blaszka!!! ale i to nie odbiera nam nadzieji i wiary w zwycięstwo absolutne...Nadchodzi pomoc z niebios, swoim super wystrzałowym pojazdem przybywa do nas Wuj Troskliwy Miś...bo zabrać nas do upragnionego MUSHROOM LAND'u! SZkopda tylko, że Wuj nie powiedział, że tam trzeba chyba jakiś specjalny karnet wykupić, żeby znaleźć coś co nie ma blaszki... Udało się "karnetowe" zasady trochę obejść, oszukać przeznaczenie, i po wkręceniu się w grzybowy szał szło już całkiem całkiem... Rezulat był zdumiewający: prawie 6kg grzybów przywiezionych do Bielska i ok 2kg zostawionych u gospodarzy lasu... No ok ok, to nie my nazbieraliśmy te wszystki grzyby, ale przeciez liczą się chęci...a tych było tak na ok 10kg, i to samych borowików szlachetnych... Grzybobrań mam dość na najbliższe 3 lata...ale wycieczka była super:* I co ty na to?: (4) Link :: 26.09.2006 :: 23:47 Wyobraziłam sobie dziś że umieram, że mam jakąś poważną chorobę,której nie da się wyleczyć. Zrobiło mi się tak nagle szaro, pusto, smutno... Poczułam strach. Pomyślałam też o tym co bym chciała zrobić po raz ostatni, z kim się pożegnać, kogo przytulić, kogo pocałować, a komu powiedzieć wszystko co mam do powiedzenia... Myślałam też kto by płakał, ale tak naprawdę, a nie tylko dlatego, że wypada, bo młoda osoba odchodzi... Nie tylko temu, że byłam, ale właśnie dlatego że więcej mnie nie będzie... I wtedy zrobiło mi się przykro, bo zobaczyłam przedoczami tych płaczących, tych którzy są mi bliscy, którym ja jestem bliska... I zobaczyłam, że ci których zawsze nazywałam przyjaciółmi płaczą jakoś tak bez emocji... Oby to była zła wizja... bo była smutna... Kiedyś naprawdę umrę i nie chcę, żeby tak było. Nie chcę płaczu z litości i "bo tak wypada"... Już wolę głuchy śmiech... I co ty na to?: (7)
|