|
ślad w sercu [Księga gości] >
Jakiej nie rozumiesz O jedno Cię proszę Kochaj mnie jak umiesz Agata Grzesiu Jadziowa Asiowa Łukaszek Piękny Buch Nejmless Cadevra - - - - - - - - - - - - - - - - - Foto From OnePhoto.Net Powered By ownlog.coml |
![]() Link :: 10.05.2007 :: 23:17 Jak przygoda to tylko w Warszawie, w Warszawie, jak Warszawa to w maju gdy kwitną bzy ...z chłopcem takim jak ty:P ... i 100 lat Cosmopolitan! Ech jestże coś w tym mieście, co mnie tam ciągnie. I choć 2 miesiące temu klęłam jak szewc, że to taki duże zadupie to mam jakiś sentyment. A teraz, jakiem Starówkę widziała...no mniam mniam mniam... I co więcej, tym czymś co ciągnie nie jest jedynie przeurocze, przecudowne, i przewielgachne centrum handlowe Złote Tarasy... Chociaż jest to jeden z czynników. Tym razem jednak okazja była milsza, niż tylko "zakupy bez kupowania". Wyżej wspomniany koncert na 10-lecie Cosmopolitan. Zestaw gwiazd raczej średni, ale pismo takie fajne że trzeba było tam być (zwłaszcza że dali zaproszenie za darmo). I tak sobie siedziałam już w tej Sali Kongresowej ( po wcześniejszych perturbacjach z komunikacją między miejską i przekleństwami rzucanymi w kierunku PKP)i tak mnie ogarnął jakiś taki wyjątkowy klimat: że tu na tych siedzeniach siedzieli jacyś ważni ludzie kiedyś, że to taki prestiżowe miejsce. I tak przez moment poczułam sie taka ważna...tzn ważniejsza niż normalnie. Zachłystnełam sie tym uczuciem, zachciało mi sie jeszcze. A jak na telebimie pojawiła sie naczelna Cosmo, i mówiła o tym jak bardzo zgrana jest ekipa gazety, że Ci ludzie są ważni, indywidualni, niepowtarzalni to pomyślałam sobie, że ja też tak kiedyś chce. Chce robić to co lubię...dalej: chce pracować dla Cosmo (lub być sławna). I w tymże samym momencie pomyślałam, że może te moje studia nie są aż takim bezsensem, że są jakimś tam początkiem. Lepszym czy gorszym okaże się za jakiś czas. Ogarnęła mnie niespodziewana euforia. Minęło zmęczenie, i nawet mi sie podobało jak Cerkwia śpiewała:). Powrót do BB nie był już aż tak entuzjastyczny, był męczący. Dla nas obojga. Ala warto było. Po całej tej wyprawie mam nareszcie jakiś tam cel życiowy i... parę nowych super majtek-bokserek z H&M I co ty na to?: (4) Link :: 10.04.2007 :: 23:10 Mam 21 lat, jestem brunetką (obecnie) z lekkimi, siwo-blond odrostami, mam kilka par nowych dzinsów od chińczyków, parę "czornych" bluzek i kilka całkiem ładnych kolorowych. W moim dwudziestym pierwszym roku zycia dorobiłam sie nawet stylowych, kobiecych bucików na jakże modnej, chociaż niekoniecznie poprawnej politycznie, kaczuszce. A no i moje różowe maliniaki, tzn buty zimowe (wiem że zima była dawno, albo raczej że jej nie było, ale dawno nie pisałam) w baaardzo różowym kolorze. Takie posytywne. Mam tez chłopaka, ponoć mnie kocha, no to ja go też będe... A no i mam przyjaciół, jakis tam zawsze sie znajdzie... a ja mam takich specjalnych (muszę tak napisać, bo sie poobrażają). Wciaż nie mam: pracy; pieniedzy; za wiele szczęścia; talentu muzycznego; plastycznego i wogóle zadnego talentu; planów na przyszłość; Motorolii V3 (chociaz teraz juz chyba V6 jest takie czad krejzy modne); no i juz prawie nie mam bloga. No...a tak poza tym to nic sie w maj lajf nie zmieniło, w głowie dalej mam tak samo pusto jak miałam, albo i puściej... Ostatnio nawet 8 letnie dziecko mi powiedziało: "im starsza tym głupsza". No i dalej nie wiem że ludzie są źli, że świat jest zły, i wszystko jest złe, i że ja jestem zła. Czasem tylko wstaje rano, patrze na radosne słoneczko co za oknem miga, i mysle sobie: "fuck"! Bo przeciez świat jest cudowny, co nie? I co ty na to?: (7) Link :: 29.01.2007 :: 23:11 Moj Fofak jest Foffany:) Hyhyhy! I co ty na to?: (5) Link :: 14.01.2007 :: 23:10 Ehhhh....i któż by pomyślił se że tak szybko minie czas... Że juz mamy Nowego Roka. Nawet nie zauważyłam. Przez świąteczne obżarstwo wyladowałam na trzy tygodnie poza orbitą... bo gumy orbit nie żułam...nie orbitowałam bez cukru. Trauma Świąt, a otem koszmar poSylwestrowego poranka sprawiły że straciłam pamieć na 3 tygodnie... ale na szczęście nie jestem w 3 tygodniu ciaży:] Jest dobrze, nowych królików na świecie nie przybędzie...jezli wiesz co chce powiedziec. No dobra, bądźmy se sentymentalni...mija czas, mijają ludzie, mijają pokolenia(kazde pokolenie...lalalal...każde pokolenie ...lala...). No i mijamy... Oczko w dowodzie zara stuknie, znów przybędzie zmarszczek, a łeb jak goopi był tak bedzie. I nawet kiedyby my zdali opisówkę za razem pierwszym to i tak nas to nie umądrzy:D A boć i trauma numer 3: egzamin za tygodnie 2... tzn pierwsza próba. Ta "do obadania"... Więc teraz kolejna 2 tygodnie poza orbitą: na tabletach na mózg i kofeinie... A pierdziele.......... dość! I co ty na to?: (6) Link :: 30.11.2006 :: 22:40 Chce do jednego miejsca na ziemi gdzie problemy przestają mieć znaczenie do objęć które akceptują me słabości do nich pragne tylko do mej miłości Jest na ziemi jedno moje małe miejsce gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej uciekam tam z moją całą tkliwością wierzę w Ciebie... --------------------------------------------------------- Wiem, wiem, że ostatnio mało piszę na blogu (a może na bloga..ciekawe, która forma jest poprawna?). Niewiele się dzieje, jest stabilnie, spokojnie... Cos mi się zdaję, że ten blog pozostanie jedynie miłym wspomnieniem młodości... Bo teraz dojrzałość, starość, pieluchy, brudne skarpety, gary...codzienność:P --------------------------------------------------------- "- I tego się obawiałem niestety właśnie! Obawiałem się, że kobiety, niestety, robią kupy! Rozumiem przecież wysikać się, wysikać się ludzka rzecz, widziałem na filmach, ooo.., gdzie ja to widziałem.., na przykład o tej dziwce i pijaku w Las Vegas, ale robić kupy?!, może coś z tobą nie tak, może jesteś na coś chora?, może powinnaś udać się do specjalisty?, no przecież nigdy tego nie robiłaś.., no powiedz mi, co się z tobą ostatnio dzieje? - To wszystko, co mówisz jest prawdą, nigdy wcześniej nie robiłam kup, i teraz też nie zrobiłam, wydaje mi się, że coś musiało ci się przywidzieć. - Taaaak??, to skąd to gówno w muszli, bociany przyniosły?, sąsiad podrzucił?, a może to ja nasrałem, tylko tego nie pamiętam cooo?, może to ja powinienem udać się do lekarza!! - krzyczał." /s.shuty,"blok"/ I co ty na to?: (3) Link :: 03.11.2006 :: 23:55 "Mężczyźni którym podoba się moja twarz Nie wiedzą że to twoja twarz Kobiety którym podoba się twoja twarz Nie wiedzą że... Wymienieni bez reszty Na każdym skrawku skóry odciśnięci Odebraliśmy sobie wszystko Wyraz twarzy,dźwięk głosu,gest Ja jestem twoim śladem Ty jesteś moim echem Ja jestem twoim cieniem Ty jesteś moim lustrem Ja jestem książką którą czytasz A ty zeszytem w którym piszę Ja mam ciebie na wargach Ty masz mnie na dłoni Ja jestem twoim tętnem Ty jesteś moim oddechem Ja jestem twoim słowem Ty jesteś moją melodią Kiedy od ciebie uciekam Gonię za tobą Zdradzam cię Z tęsknoty za Tobą" I co ty na to?: (2) Link :: 02.11.2006 :: 21:45 Słucham ciszy... I co ty na to?: (4) Link :: 26.09.2006 :: 23:47 Wyobraziłam sobie dziś że umieram, że mam jakąś poważną chorobę,której nie da się wyleczyć. Zrobiło mi się tak nagle szaro, pusto, smutno... Poczułam strach. Pomyślałam też o tym co bym chciała zrobić po raz ostatni, z kim się pożegnać, kogo przytulić, kogo pocałować, a komu powiedzieć wszystko co mam do powiedzenia... Myślałam też kto by płakał, ale tak naprawdę, a nie tylko dlatego, że wypada, bo młoda osoba odchodzi... Nie tylko temu, że byłam, ale właśnie dlatego że więcej mnie nie będzie... I wtedy zrobiło mi się przykro, bo zobaczyłam przedoczami tych płaczących, tych którzy są mi bliscy, którym ja jestem bliska... I zobaczyłam, że ci których zawsze nazywałam przyjaciółmi płaczą jakoś tak bez emocji... Oby to była zła wizja... bo była smutna... Kiedyś naprawdę umrę i nie chcę, żeby tak było. Nie chcę płaczu z litości i "bo tak wypada"... Już wolę głuchy śmiech... I co ty na to?: (7) Link :: 15.09.2006 :: 00:09 Słońce grzeje po nosach i po plecach,wiatr dmucha w twarz... Poranna rosa oblepia buty, skarpety,spodnie...aż po kolana. A my dzielnie i mężnie,pomimow wszelkich przeciewności idziemy dalej i dalej...i wyżej i wyżej...i głębiej, głębiej, głębiej... Z dziewiczą nadzieją sześciolatka zaglądając pod każdy krzak, konar, drzewo, liść... Z wiarą, że następny będzie tym którego szukamy... I tak brnąc dalej w ten ciemny, ciemny las... przez ciemne, ciemne drzewa, schylając się to tu, to ówdzie wreszcie, po 2 godzinnach zmagań, wzlotów i upadków, wahań nastroju i niekontrolowanych wybuchów emocji widzimy go...jest, tuż pod małym drzewkiem. Iskra radości płonie w oczach nas wszystkich. Już za moment, już za chwilę rozlegną się okrzyki wiwatu na ceść tak wyczekanego i tak upragnionego, tego jednego jedynego grzyba...Jeszcze sekunda. I uwaga...już...już...i...kurwa!Blaszka!!! ale i to nie odbiera nam nadzieji i wiary w zwycięstwo absolutne...Nadchodzi pomoc z niebios, swoim super wystrzałowym pojazdem przybywa do nas Wuj Troskliwy Miś...bo zabrać nas do upragnionego MUSHROOM LAND'u! SZkopda tylko, że Wuj nie powiedział, że tam trzeba chyba jakiś specjalny karnet wykupić, żeby znaleźć coś co nie ma blaszki... Udało się "karnetowe" zasady trochę obejść, oszukać przeznaczenie, i po wkręceniu się w grzybowy szał szło już całkiem całkiem... Rezulat był zdumiewający: prawie 6kg grzybów przywiezionych do Bielska i ok 2kg zostawionych u gospodarzy lasu... No ok ok, to nie my nazbieraliśmy te wszystki grzyby, ale przeciez liczą się chęci...a tych było tak na ok 10kg, i to samych borowików szlachetnych... Grzybobrań mam dość na najbliższe 3 lata...ale wycieczka była super:* I co ty na to?: (4) Link :: 31.08.2006 :: 23:36 popatrz na tego biednego człowieka litościwym okiem, co w ziąbie, wietrze, huraganie, deszczu, skwarze i zawieji, na przekór wszelakim konwenansom i złym nastrojom własnym i wszystkich wokół, wbrew politycznym i ekologicznym propagandom trwa tu na Twej drodze, i nawet jeśli nie interesuje Cie kolejny kredyt, szkoła policealna(sic!), rozkład imprez w najbardziej obciachowym klubie w mieście, czy też nowa dostawa ubrań w sklepie ze skandynawską odzieżą uzywaną i kiermaszem obuwia tajwańsko-koreańskiego to weż że do jasnej cholery tą zajeb*** ulotkę....bo co Ci do kur** nędzy szkodzi???ten człowiek biedny, zmarzniety, w jakiejś kretyńsko jaskrawej koszulce nie stoi na tym mrozie dla frajdy...stoi bo musi, bo to jego praca... i dostaje z to 3.5 za godzinę, za to że się do Ciebie głupi ćwoku, ładnie uśmiecha i błaga wzrokiem żebyś chwycił te ulotkę do swojej brudnej łapy, chociażby po to żeby ją za 50 m wrzucić do byle jakiego kosza na śmieci lub psie odchody... i nie patrz na tego biednego człowieka jakby był najgoszą szmatą, nie groź mu że mu ręke złamiesz jak da Ci ulotkę, nie mów że już dostałeś (bo to gówno prawda!), że nie chcesz... ulżyj temu człowiekowi, bo może kiedyś to Ty będziesz w potrzebie, może to Ty będziesz rozdawać jakeś gazetki, ulotki, a może będziesz paradował przebrany za parówkę po całym mieście, a może to Ty w tym roku będziesz Mikołajem z osiedlowego supersamu błagającym wzrokiem o kubek goracej herbaty... przemyśl to i...weż ulotkę! I co ty na to?: (3) Link :: 25.08.2006 :: 23:55 Oblężenie, przed i w środku. Tłumy ludzi wyczekujących pod sceną i skandujących jedno i to samo: "Doda!Doda!Doda!". Tereny ATH chyba jeszcze nigdy nie przezywały takiego oblężenia... No może w czasie regularnych zajęć jest podobnie ale wtedy średnia wieku jest nieco... wyższa. Bo "sztuczny tłum" robiły nagrzane 10-14 latki, których ekspresja w szaleńczym tańcu zadziwiała mnie wielokrotnie podczas trwającego jedyne 1.5 godziny show. I trzeba przyznać, że Dorotka dała czadu... Ta Dorotka, ta malusia, tańcowała do kolusia... I śpiewała na żywo. Nie pamiętam koncertu na ATH żeby ktoś na żywo śpiewał... no ok, może Akuraci, ale z gwiazd gwiazdowych to chyba żadna. No generalenie to szał i masakra. Ale to zaiste był jeden z lepszych koncertów na jakich byłam. I jak mi ktos jeszcze powie że Doda jest głupia i nie lubiana to pokaże statystyki koncertów i sprzedazy płyt! Nie jestem jej piszczącą fanką (jedną z miliona) ale lubię to jak śpiewa, szanuję jej pracę. Jest artyską i za to ją cenię...Tyle! ---------------------------------------------------------------------- A mówią że nieładnie mieć myśli złe Trochę ich mam Zabierz sobie ile chcesz Za każdy błąd zapłaczę się Później łzy podgrzeję i Wyparują bóg wie gdzie Nie umiem już próbować sił One niech spróbują mnie Każda sobie weźmie część Gdy smutno mi pokruszę chleb Później zjem za każde z nas Nim ostatni zamkną sklep Nie spaceruję nago Nie wypada zbyt głośno mi się śmiać Patrzą źle gdy do siebie gadam i Dają mi tak niewiele szans Tak staram się nie zawieść cię Zwodzę lecz mówią mi że Pokuszenie to nie grzech Swą głowę chcę zamienić bo Może ktoś ma lepsze i Już nie potrzebuje ich /R.Przemyk/ I co ty na to?: (8) Link :: 24.08.2006 :: 01:45 będe się starać...będe walczyć... I co ty na to?: (0) Link :: 16.08.2006 :: 16:49 Praca mnie pochłania, pochłania mnie myślenie... Jakoś dziwnie jest,chyba hormony szaleją... Bo teraz to ja już sama nie wiem czego chce, a wszytsko wokół mi tej wiedzy jakoś nie ułatwia, nie ułatwia mi poznania... Bo zamiast skupić się na sobie myślę o tym czemu jest jak jest,co się zepsuło i przez kogo, czy to moja wina, czy ich... Straciłam wszelkie nadzieje na "lepiej"... Ale i nie będe się poddawać i mówić "whatever", bo jeszcze może być gorzej, a tego na pewno nie chce. Boli że ludzie, którzy powinny wpierać w smutkach ale i w radościach nagle zachowują się jakby moja radość była dla nich ciężarem. I nagle ten strach, czy przez to ta radość nie stanie się ciężarem dla mnie... Wogóle jakoś dziwnie, obco, jakby wśród nieznajomych. Przykre, bo nie wiem czemu tak jest... i czemu nikt nie powie jeśli coś robię źle... Póki co to mam wrażenie jakby tym "źle" było że uśmiecham się 24h/dobę i że wreszcie jestem szczęśliwa... I smutne, że nagle człowiek staje przed jakimś chorym, i z góry przesądzonym wyborem... Wszystko wydawało się takie piękne, a teraz tylko żal patrzeć jak się sypie... I co ty na to?: (1) Link :: 11.08.2006 :: 22:15 No i koniec zasranego, aczkolwiek jednoczesnie błogiego lenistwa... Pusty portfel i z lekka dokuczająca nuda zmusiły mnie (nas!) do podjęcia radykalnych kroków i znalezienia pracy. bo tak raz w roku wypada zapomnieć, że jest się błogim, małym dzieciaczkiem i pobawić się w zapierdalajacego 8 godzin robola pierwszej zmiany... Dobra, ja już nie narzekam, inni maja gorzej. Bo naszą pracę można pod artyzm podpiąć. Wymaga skupienia, pewnej ręki, solidności, cierpliwości no i, rzecz jasna, talentu! Sklejanie kartoników do krówek jest bardzo odpowiedzielnym zajęciem. Bo jak kiedyś ktoś krówki kupi i mu się kartonik rozklei?? No tragedia! Gdzież ten biedak je pochowa? Do spodni? A nuż zapomni o nich i się mu w praniu kapsy posklejają... No nieszczęście! No więc tak sobie sklejamy te kartoniki od LUXURY CREAM FUDGE, czy też po arabsku KRÓWEK MORDOKLEJEK, przez 8 godizn dziennie...tzn dopiero jednodziennie...ale jutro będzie drugodziennie... i potem trzecio- i czwarto-, w atmosferze miłej i pracy wydajnej sprzyjajacej... A i z taka motywacją, że ja pierdziele... Bo stawka kusi, kusi, kusi... Za wypłate może na Karaiby nie pojedziemy, ale do Koluszek... czemu nie?:P A teraz AVE, joł i elo...mykam spać... bo o 4 budzik znów brutalnie zawyje melodyjkę ze Smerfów (zasrany Gargamel!) i będzie trzeba otworzyć przynajmniej jedno oko, żeby widzieć czy woda która leci jest ciepła czy zimna, i czy pod kram wkładam głowę czy nogę... OK...nara! I co ty na to?: (3) Link :: 02.08.2006 :: 16:32 Woodstock Woodstock i już po... Jaki był? Inny, bardziej świadomie przeżyty..no bo przepraszam, że już nie bawi mnie chodzenie narąbaną przez 24h/dobę i rzganie po kątach (czy też sikanie na leżących w śpiworach:P). I przykro mi, że nie wszyscy potrafią to zaakceptować, przyjąć do wiadomości... Było zabawnie, bo nie obyło sie bez sytuacji śmiechu wartych, bo i mieliśmy wręcz pieśń/hymn: "Ty głupi pędzlu", i mieliśmy Laureata Złotego Szczocha (Borys idolem wszystkich:)). I jeszcze mieliśmy gromkie "STO LAT" za każde kichnięcie, które pół wioski piwnej brało za czyjeś urodziny i dołączało się do spiewu! Piszę, że "mieliśmy", chociaż może powinnam napisać, że "mieli"...bo w tym roku byłam jakby obok. Bo jakbym nie była obok to chodziła bym poirytowana cały czas...A przecież nie po to jechałam prawie 500km, tylko po to, żeby się bawić.. Ze strony muzycznej: o tym mogę powiedzieć niewiele, bo słuchałam z dystansu... Byliśmy na 3 koncertach, ale i tak najlepiej wypadło INDIOS BRAVOS i energetyzujący Gutek na scenie:) Z atrakcji "przygotowanych" zahaczyliśmy jeszcze o wykład Kazi Szczuki w feminizmie... Ech...w tym roku myślę "Woodstock", mówię: "zawsze mogło być lepiej"...ale jekby tak przysłonić oczy na niektórych to było by bosko... I mi nie przeszkadza, że jestem nudna...ja...my bawiliśmy się dobrze...I 3 miesiąc za nami:))) P.S.: nie umiem pisać, bo jestem zbyt stronnicza i rozgoryczona...proszę o dopisywanie wszelkich innych nie wymienionych, tudzież zapomnianych faktów w komentarzach. P.S.2: zapomniałam co miałam napisać...aha...wiem...DZIĘKUJĘ KOCHANIE:*:*:*:*:* I co ty na to?: (8)
|